Mango

Mango – ocalony w 2025 – źrebak, który bał się słońca.

To była dosyć nietypowa sytuacja. Bardzo późny wieczór, my w piżamach kończyliśmy jeszcze każdy swoje sprawy. Brutka zaszczekała raz, potem drugi, jednak bez przekonania, więc uznałam, że pewnie bażant/zając/sarenka – wybierz dowolne. Jakie było moje zdziwienie, kiedy weszłam do kuchni, a na podjeździe do gospodarstwa zobaczyłam światła samochodu! Zawołałam Dawida, bo trochę jednak strach wychodzić solo. Tym bardziej, że akurat młodzi na przykład lubią sobie na pobliskiej drodze imprezować nocami. Zeszliśmy do bramy więc razem.

Okazało się, że to „tylko” handlarz. Noc. Ciężarówka…
– Weźmie pani, bo mi szkoda to odstawiać?

Patrzę na Dawida. Wiem, że nie mamy miejsca, a tym bardziej pieniędzy. Dawid mówi na głos to, co ja miałam w myślach. Handlarz szybko rzuca, że na pieniądze zaczeka, ile będzie trzeba. Dawid udaje twardego. Nie mamy miejsca. Handlarz nie odpuszczał. Negocjacje trwały około pół godziny aż…

Usłyszeliśmy kwiko-pisk, bo rżeniem ten dźwięk ciężko nazwać. Ja zmiękłam. Pytam, czy możemy zobaczyć, co trzyma na pace samochodu.

Malutkie stworzenie ze szmatą szczelnie owiniętą sznurami i kantarem wokół głowy. Handlarz mówi: ma paszport. Kobyła padła. Gospodyni postanowiła zlikliwodać chlew.

Pękłam. Mówię, że weźmiemy ją. Bo do tej pory rozmawialiśmy o „koninie” – byłam przekonana, że chodzi o klacz. Wyprowadzamy Maliznę z samochodu i coś między nogami jednak klaczy nie przypominało. Pytam zaskoczona, czy to ogier??? – NO TAK!

Handlarz przeprowadził Maliznę do boksu. Zanim zdążyłam przynieść wiaderko z wodą, rozsupłał to, co źrebak miał na głowie – okazało się, że to… jego koszulka. A zastosowali tę metodę, bo nie chciał za żadne skarby dać się zapakować na rzeźnicki samochód.

Źrebak, który nigdy wcześniej nie opuścił chlewa.

Wiedziałam już, że sierota. Założyłam więc, że ma 3-4 miesiące. W domu na spokojnie otworzyłam paszport i okazało się, że Mango ma ROK!!! Był maluteńki… i z tego, co się dowiedziałam, wciąż karmiony wyłącznie mlekiem w proszku.

Następnego dnia zauważyliśmy, że Mango boi się… słońca. Dosłownie. Jasność go przerażała. Konie tak samo. I ludzie też. Zastanawiałam się, czy jest w jakimś stopniu niedowidzący (miałam kilka ślepych koni pod swoją opieką i mniej więcej tak wyglądały jego oczy, jak niektórych ślepotek). Przyjechał weterynarz i stwierdził, że on po prostu jest… w szoku.

Mijały dni. Bardzo długie i trudne. Mango musiał nauczyć się, że jest koniem i tego jak z innymi końmi rozmawiać. Musiał nauczyć się, że człowieka nie należy gryźć. W końcu musiał też zrozumieć, że słońce i ogólnie przyroda nie są jego wrogami.

Najwspanialszą nagrodą za te wszystkie trudy był moment, kiedy zrelaksowany zaczął kłaść się na wybiegu, a nie tylko w boksie! A dziś? Wybiera spanko pod chmurką, nawet jeśli z tej chmurki śnieg leci 😶‍🌫️

✨✨✨Fundacja Nasza Szkapa✨✨✨

MANGO

🍀numer konta: 52 1020 2472 0000 6602 0184 8472
🍀paypal: agnieszka.zera@gmail.com
🍀BLIK: 669-114-429

👉Przekaż 1,5% podatku!👈
KRS: 0000270261
Cel szczegółowy: NASZA SZKAPA 17037